Detektor lawinowy a Dolina Pańszczycy

mar 21, 2011 by

Nie pierwszy i nie ostatni raz media informując o kolejnych ofiarach lawiny śnieżnej w Tatrach dorzucają na koniec takowej dramatycznej informacji, iż nieszczęśni turyści nie mieli przy sobie detektora lawinowego. Taki właśnie szczegół w relacji o poległych pod lawiną w Tatrach zamieścił Tygodnik Podhalański donosząc o trzech ski alpinistach, których masy śniegu porwały w rejonie Doliny Pańszczycy.

Owi poszkodowani mieli przy sobie wiele potrzebnych akcesorii potrzebnych do uprawiania sportu w Tatrach oprócz tego, co śmiertelnie ważne na terenie zagrożonym lawinami - detektora lawinowego. Aż trudno uwierzyć, że w dobie kiedy dostępne jest dla zwykłego śmiertelnika urządzenie ratujące życie w czasie gdy śnieżny żywioł dopada człowieka, ów człowiek z takiego urządzenia nie korzysta.

A jak może, od technicznej strony patrząc, uratować taki przyrząd życie nie jest wielka tajemnicą – przede wszystkim trzeba go mieć przy sobie idąc w góry zimą, w rejony zagrożone. Nawet najsprawniejsze urządzenie elektroniczne służące do szybkiego lokalizowania turystów pod śniegiem uwięzionych nic nie da, jak nie ma się go przy sobie i to jeszcze w trybie – „nadawanie” bowiem na odbiór nastawiają ów sprzet ci uczestnicy wycieczki, którzy po zejściu lawiny muszą teraz pod śniegiem odnaleść kolegów, którzy nie mieli tego szcześcia wyjść z opresji cało acz tkwią półtora metra pod zaspą.

Jak to mialo miejsce w wyżej opisanym przypadku z udziałem siedmiu ski alpinistów z Krakowa. Gdyby ci, którzy unikneli zasypania mieli detektor w trybie „odbiór”, podobnie jak  trójka pod śniegiem w trybie „nadawanie”, mozliwe, że nikt by nie zginął. A tak jedna kobieta w czasie owej tragedii lawinowej Doliny Pańszczycy zginęła na miejscu, zaś pozostali zakończyli żywot w szpitalu. W akcji brało kilkudziesięciu ratowników TOPR plus psy lawinowe.

Oprócz detektora lawinowego dzieki któremu można zlokalizować odległość i kierunek partnera wyprawy leżącego pod śniegiem aczkolwiek będąc w posiadaniu swojego detektora, należy mieć jeszcze przy sobie łopatkę i sondę lawinową. Oczywiście nieocenioną wartość ma także posiadanie dobrej intuicji co do wypadków w górach, w tym śnieżnych żywiołów, zwłaszcza gdy się jest opiekunem grupy – opiekun ski alpinistów z Doliny Pańszczycy brak intuicji i detektora przypłacił życiem.

izakopane.net/Agatka