Karambol na Zakopiance – nie dziwi nic!
Na słynnej trasie prowadzącej wprost do zimowej stolicy Tatr Zakopiance zdarzają się mniejsze tudzież wieksze kraksy jedno jest jednak wartością stałą na tej drodze pod Giewont – jest to zjawisko w przyrodzie, które długo jeszcze nie zaniknie bowiem o specyfice tej trasy wiedzą już wszyscy w tym kraju. Zdarzają się tutaj także incydenty wrecz humorystyczne acz nie pozbawione dramatyzmu -
w styczniu zeszłego roku na Zakopiance zderzyły sie pojazdy, które raczej nie powinny służyc jako negatywny przykład na drodze ale raczej budujacy dla reszty kierowców. Otóż, na trasie w okolicach Białego Dunajca zderzyły sie dwa radiowaozy policyjne. Funkcjonariusze i zarazem uczestnicy owego zderzenia mieli dbać o bezpieczeństwo w czasie konkursu Pucharu Świata zwłaszcza gdy rzecz idzie o podróżujących Zakopianką, niestety sami stali się zagrożeniem na drodze tym bardziej, że udział w kolizji wzięły jeszcze dwa inne pojazdy.
Ale zostawmy „policyjną” wpadke na Zakopiance. Pod koniec 2010 roku, w listopadzie doszło na omawianej trasie do bardziej dramatycznych wydarzeń bowiem kolizje przypłaciły życiem dwie osoby. Incydent ma miejsce w okolicy Naprawy, TIR w czasie jazdy gubi naczepe, która uderza z taką siłą w samochód osobowy, iż kierowca i pasażerka giną na miejscu. Trasa na feralnym odcinku przez kilka godzin była nieprzejezdna. Niewiadomą pozostało to czy naczepa była po prostu źle przymocowana czy też kierowca TIRa wykonał zły manewr.
Równie dramatycznie wyglądał listopadowy incydent na Zakopiance w 2009 roku, gdy w wyniku kolizji nie obyło się bez ofiar – wszystko dzieje sie na drodze w rejonie Myślenic z udziałem trzech pojazdów. Skoda nagle zjechała na przeciwny pas ruchu, uderzyła w cieżarówke z naczepą, zas w skode uderzył jadący za nią opel vectra. Trasa Kraków – Zakopane była zablokowana przez kilka godzin w obie strony.
No i karambol rodem z Zakopianki sprzed paru dni (18 marca 2011).Odcinek miedzy Rabką a Nowym Targiem. We mgle zderzyło się conajmniej osiem samochodów. Powstały ogromne korki. Najpierw dostawczy samochód najechal na tył forda, potem obserwatorzy mieli watpliwą przyjemnośc obserwować efekt domina. Deszcz, śliska nawierzchnia i niedostosowana predkość pojazdów do owych czynników atmosferycznych dały takie oto rewelacje na trasie pod Giewont. Obyło się bez ofiar tym razem ale całkiem groźnie to wszystko wyglądało.
Za pare dni na Zakopiance zaroi sie od wielbicieli Małysza mknących ową osławioną trasą pod Wielką Krokiew żegnać idola, pozostaje mieć tylko nadzieje, że obejdzie się bez karamboli i wszelkich innej maści kolizji!




