Morskie Oko w marcu brzmi najlepiej

Wybraliśmy się z mężem w piętnastą rocznicę ślubu do Morskiego Oka dość nietypową porą, bo kto chce, na dobrą sprawe, oglądać jezioro na szaro i do tego zamarznięte? Okazuje się że są tacy desperaci, chociażby własnie jak ja z mężem, którzy wycieczkują tam w Marcu. Ekstra sprawa. 

Wyobraźcie sobie jezioro, którego całkowita powierzchnia wynosi 35 hektarów pokryte lodem i śniegiem tworząc coś w rodzaju dna kaldery, czy jak ktoś woli - dna krateru. Zresztą z tego własnie złudzenia wzieła się nazwa jeziora – Morskie Oko.  Spośród otaczających gór, ziejących grozą, jak na marzec przystało, najbardziej groźny wydawał się nam Mnich ( o tej porze roku kaptur ma jeszcze bardziej złowieszczy ). Trochę zadziwił nas widok beztrosko zjeżdżających sobie wprost do jeziora z gór narciarzy. Widok był o tyle niepokojący, o ile jest głębokie  jezioro – mianowicie 50 metrów. Sprawę pogarsza też fakt iż w Morskim Oku pływają pstrągi ( to jezioro jako jedyne posiada hodowle pstrąga potokowego ) i zapewne chętnie by się pożywiły beztroskim narciarzem, który własnie zapadł się pod pękniętym lodem zjeżdżając nań z Mnicha. Co tam, jak pisałam powyżej, w marcu nad jezioro przybywają desperaci.  Morskie Oko zostało odkryte 150 lat temu, ale tak naprawde ciągle można je odkrywać. Moje najnowsze odkrycie, to przeświadczenie, że na szaro i w marcu brzmi najlepiej. A jak smakuje jajecznica po „jeziornych” wrażeniach w schronisku?….Posmakujcie sami. Mniam mniam.

Podobny temat ... No related posts