Podhale – podpalacze za „kratki”!

Trzy lata kryminału grozi za podpalanie gruntów rolnych nie tylko na Podhalu. Ogień czesto, gęsto przenosi się na lasy i zabudowania. Zostaje naruszona równowaga mikrobiologiczna gleby, biologiczna w przyrodzie, ulega zniszczeniu mnóstwo szlachetnych gatunków roślin, ginie cały świat zwierzęcy. Co na to rolnik – podpalacz? Hłe, hłe hłe, hłe, mam to w d.

Podhale. W powiecie nowotarskim w ciągu dwóch tygodni zanotowano 22 akcje gaszenia traw. Zagrożone są pożarem przez rytuał podpalania zabudowania i lasy od Czarnego Dunajca po Rabe Wyżną. Jaką korzyść ekonomiczną osiągają tymi praktykami rolnicy? Oszałamiajacą! Na pogorzelisku wyrastają w pierwszej kolejności pokrzywy i osty. Sprawę ewentualnych korzyści podpalania traw zbadała Rolnicza Akademia w Krakowie, oto wnioski : brak uzasadnienia naukowego.  Nie ma dnia na Podhalu aby ktoś nie zadzwonił do Straży Pożarnej ze zgłoszeniem o podpaleniu traw. Niestety,by posadzić podpalacza na trzy lata za kratki, należy go przyłapać na gorącym uczynku. Kiedy pojawia się zgłoszenie o płonącej trawie, po podpalaczu nie ma już śladu..tzn. ślad jest, aż się dymi. Apropos dymu – jak twierdzą leśnicy, w efekcie spalania traw powstają dymy zawierające tlenki węgla, azotu i siarki oraz związki rakotwórcze. Ciekawe jak będzie w tym roku wyglądało Podhale po rytuałach rolników, którzy wolą zabobony dziadka i babki niż dyrdymały naukowców z Akademi Rolniczej, żeby to jeszcze była Akademia Pana Kleksa!

w 2008 roku w naszym kraju poszło z dymem przez „trawy” 56 hektarów lasów, każdy spalony hektar, to ok 10 tysięcy złoty straty dla leśnictwa. Niestety, straty to nie tylko pieniądze. Dokonuje się okrutnego mordu na niewinnych zwierzakach.

Rolnik – podpalacz powie : „ eeee przecież zając ucieknie a skowronek pofrunie” -  tyle rolnik – podpalacz. Teraz fakty. Zając ucieknie, ale dorosły, małe mają zwyczaj w obliczu zagrożenia znieruchomieć, co w czasie pożaru, niestety, nie zdaje egzaminu. Skowronek odleci, a jakże, ale dorosły. Młode spłoną razem z gniazdem. Kuropatwa i bażant, owszem mają skrzydła, lecz nie utrzymają się na nich zbyt długo w powietrzu. Pszczoły i trzmiele niczego już nie zapylą, a jeż zostanie bez kolców, gdyż kolce są bardzo łatwo palne, do tego wolno biega na swoich krótkich nóżkach. W ogrodzie Kliniki Weterynaryjnej  w Przemyślu biega jeż – ofiara „płonących traw” o trzech nóżkach, bo czwartej już nie udało sie uratować, tak była popażona. Kolce, oczywiście zwęglone, może odrosną. W innym Leśnym Pogotowiu małe zające trzeba karmić z butelki, bo im się tym razem udało, ale matka spłoneła. Cztery inne zające miały całkiem spalone futerka, jest szansa je uratować.

Myśle, że trzy lata więzienia dla podpalacza to kiepski pomysł. Po złapaniu owego ( należy wcześniej urządzić obławe ) zakopać delikwenta po szyje w jakimś gruncie rolnym , tam gdzie dużo łatwopalnej trawy.

Podobny temat ... No related posts