Pułapki w Tatrach a żleb Drage`a
Dodano: czwartek, Styczeń 8, 2009
Mieszkam w Tatrach trzydzieści lat i turyści raczej już mnie nie zaskoczą swoją wyobraźnią, wyczerpali swój repertuar na pomysły jak zginąć w górach. A repertuar jest niezwykle bogaty. Sama też raz błysnęłam intelektem będąc nad morzem jako turystka, choć nie cierpie występować w tej roli. Weszłam w samym środku sztormu w rozszalałe fale pływać, bo myślałam, że jak blisko słupków to bezpiecznie. Wokół słupków oczywiście dodatkową atrakcją były wiry więc o mały włos nie zeszłam z tego świata jako topielec. Ale teraz powyżywajmy się na turystach w Tatrach.
O pomysłach na efektowną śmierć w górach pogadamy innym razem, teraz pomówmy o pułapkach, których bogu ducha winny turysta może nie zauważyć lub nie docenić. W rejonie samej Orlej Perci w latach 1909 - 2006 zginely 92 osoby. Najbardziej felerny w tej sprawie jest Zawrat. ( Na przykład zejście z Zawratu do Doliny Pięciu Stawów. ) Kozie Wierchy i masyw Granatów też nie gorsze pod względem uśmiercania biedaków-turystów. Pułapka numer jeden: niezdrowy optymizm – skoro w dolince lato w pełni, to zalegający śnieg 2000 metrów n.p.m. nic nie szkodzi, wyruszamy w majtkach, podkoszulku i sandałkach lub butkach – najlepiej na wysokich obcasach. Poślizgnięcia na śniegu to naprawdę najczęstsza przyczyna wypadków w górach, zwłaszcza jeśli góry zwą się Orla Perć. Pułapka numer dwa: super niezdrowy optymizm – skoro jest lato, niema śniegu mimo, że jestem na Perci to na czymż mogę się pośliznąć? O biedaku, w jednej chwili może zacząć lać, spaść temperatura na tyle, że na kamieniach powstanie cienka warstwa lodu a ty zjedziesz po nich, bo dysponujesz tylko sandałkami na swoich nieszczęsnych nóżkach. Pułapka numer trzy: mapa. To, że masz mape nic nie znaczy jak do niej nie zajrzysz. Znowu mamy do czynienia z chorym optymizmem – nie pobłądze, mam mapę. Trzecią w kolejności przyczyną wypadków śmiertelnych w górach to właśnie pobłądzenia. Pułapka niezdrowej fascynacji - ile osób może być rażonych piorunem jednego dnia? Jak myślisz? Jedna, dwie, o zgrozo – trzy? Nie, w Tatrach pod Giewontem może zdarzyć się wszystko. 21 -go lipca 2004 roku jedna burza poraziła ośmiu zafascynowanych zjawiskiem turystów, tyle że w różnych odstępach czasu. Przejdźmy jednak do pułapki ekstra: Żleb Drage`a. Szeroki, swą łatwością wręcz zaprasza do zejścia. Widać, jak na przestrzeni kilkuset metrów zbiega łagodnie w dół, a niżej gdzie żleb się kończy – widać tafle Czarnego Stawu. Piękne i łatwe tyle, że nieprawdziwe. Możesz zaufać temu co widzisz i sobie tamtędy pójść, ale beze mnie. Na pczątku drogi istotnie jest bajecznie potem mniej bajecznie a następnie zostajesz trupem. Dlaczego, bo spadłeś z kikadziesiątmetrowej przepaści. Tak kończy się bajka, czyli łatwa droga powrotna zwana żlebem Drage`a. Pułapka jest o tyle wredna, że wciąga cię w głąb siebie złudzeniem, iż dasz sobie jednak rade. A nie dasz sobie, gdyż komin, który wisi pod bajecznie prostą drogą można przebyć jedynie zjeżdżając na linie, której – podejrzewam – nie masz. Jaka to pułapka najsmutniejsza?…zakochać się w górach bądź góralu…
Podobny temat ...
No related posts