Tajemniczy mieszkaniec Tatr

maj 28, 2011 by

Można spędzić całe życie w Tatrach tudzież u ich stóp i nie spotkać pewnego intrygującego acz czworonożnego stworzenia. Całkiem często, nawet pod samym Zakopanem, można spotkać niedźwiedzia brunatnego, gdzieś nieco wyżej kochanego świstaczka. Sarny, jelenie, kozice też nie stanowią na tatrzańskiej ziemi aż takiego ewenementu, przy odrobinie szczęścia można zobaczyć jak strzygą uszami w stronę turysty gdzieś w kosodrzewince. Jednak jest „ktoś”, kogo można żyjąc w Tatrach nie spotkać nigdy.

O owej „szarej eminencji” pośród czworonożnych wspomina ostatnimi dniami na naszej podhalańskiej ziemi Tygodnik lokalny w artykule o cichym, tatrzańskim rozbójniku Tadeusza Zwijacza. Widać, że autor owego artykułu zna się na swoim fachu, co czytelnik wnioskuje smakując słowo po słowie relacje o wspomnianym cichym zbójniku :

Kto nie słyszał o Dolinie Strążyskiej i bukowo – jodłowym lesie.Tam - gdzie dno doliny –  nasz tropiciel natrafia na ślady pojawiające się aż do Doliny za Bramką. Trop, to jak nic, łapa kota lecz bynajmniej nie dachowca „mrałczusia” ale osobnika znacznie większego, poruszającego się z niezwykłą gracją. Chodzi o drapieżnika, prowadzącego skryty tryb życia, spotkanie go na swojej drodze graniczy z cudem.

Jego życie to – noc. W dzień odpoczywa gdzieś w skalnej szczelinie. Poluje na jelenie i sarny ale nie gardzi też drobnymi ssakami czy owadami. W istocie zjawia się i znika na szlaku jak duch. Nie jest znowu taki przysadzisty, waży trzydzieści parę kilo, samice są drobniejsze. Niezwykłe wrażenie robią u dorosłego samca czarne pędzle na stercząco pionowo uszach i jasne bokobrody, jak zauważa autor, może to budzić u obserwatora – lęk.

Gdy już się tak  stanie, że ów tajemniczy kot udusi owce, zostawia na jej ciele (szyi) charakterystyczne ślady duszenia. A potem wyjada sobie z tylnej części ciała nieszczęsnego zwierzęcia mięsko – nie raz, nie dwa się zdarza, że TPNowcy muszą ze smutkiem dokonywać obdukcji ofiary tego cichego rozbójnika.

Ów intrygujący rozbójnik bardzo zwinnie porusza się nawet po stromych zboczach, wtedy tropiciel wyraźnie może dostrzec przy znalezionym śladzie kociej łapy – wysunięte pazury. Drapieżnik doskonale wybiera miejsce na „taras widokowy” by wypatrzyć sobie ofiare w buczynowym lesie podczas gdy ona żeruje, a patrzy mu się zwłaszcza wtedy dogodnie gdy buczynowy las jest chwilowo bezlistny.Czasem siedzi sobie na konarze drzewa (punkt obserwacyjny) by w jednej chwili skoczyć łani na grzbiet. Potrafi żerować na upolowanej ofierze przez kilka dni – jeśli nic tudzież nikt mu nie przeszkodzi.

Czas zdemaskować tego cichego rozbójnika acz bardzo pięknego i poruszającego się z niezwykłą zwinnością  – to nikt inny jak nieuchwytny dla wybornych polowacy  –  Ryś euroazjatycki!

Share This