Tatry – zabójczy szlak
Dodano: niedziela, Grudzień 6, 2009
W Tatrach po polskiej stronie śnieg aktualnie tylko w górach, w Zakopanem ani śnieżynki. Są szanse wg meteorologów, iż jak przystało na grudzień przysypie nieco i „na dole”. Wielbiciele noworocznych szaleństw i świątecznego klimatu rwali by sobie włosy z głów, gdyby wszytko działo się bez białego puchu.
W pogoni za zimowymi atrakcjami lepiej nie wspinać się zbyt wysoko. Pare dni temu media rzuciły newsa o znalezieniu ciała nieznanego turysty w Tatrach ze Świnicą w tle. Słowackie służby ratunkowe zajeły się transportem zwłok, bowiem tym razem „rzuciło” ofiarę na ich strone Świnicy. Listopadowe akcje TOPRu w górach podsumował wypadek dwójki wspinaczy, którzy odpadli od ściany w rejonie Świnicy ( płn – wsch żleb ). Ratownicy pieszo szli pod ściane, bowiem Sokół w przeglądzie, a słowacka maszyna we mgle i przy silnym wietrze nie poleci. Obyło się bez śmiertelnych akcentów – tym razem.
Jednakowoż ci, którym uda się wleźć na Świnice, dopiero zaczynają zabójczą przygode na zabójczym szlaku – idąc w strone Orlej Perci. Orla Perć to szlak wiodący grzbietem szczytów i turni od Zawratu aż na Krzyżne. Szlak zbudowano w latach 1903 – 1906. I właściwie do dziś nie wiadomo dla jakiej grupy turystów on służy. Wlec tam ze sobą sprzęt alpinistyczny, gdy widnieją wyraźnie na szlaku łańcuchy i klamry? – Żenada! Pozdejmować klamry i łańcuchy , dać stalową line i wpuścić tylko „profesjonalnych”, którzy znają się na asekuracji? – Będzie wojna. Cała Polska chce zobaczyć widoki z Orlej Perci.
A szlak jest na prawde zabójczy. Kusi swoim złowrogim obliczem i związanymi z tym emocjami, jednak jest, w rzeczy samej, nie dla każdego turysty. Od wypadku, jaki miał miejsce w 2007 roku ( 21 turysta spada w przepaść idąc ze Świnicy w strone Orlej Perci ) rozpoczeły się dyskusje nad ograniczeniem ruchu do jednego kierunku, co zaowocowało wejściem w życie pomysłu. I słusznie, można się mijać na Krupówkach, ale nie na Orlej Perci.
Przeglądając kroniki wypadków w Tatrach polskich z ostatnich dziesięciu lat, można zauważyć, iż Orla Perć nie wysuwa się na czoło akcji TOPRowskich, jednak jeśli już się pojawia, to ze śmiertelnym zakończeniem. Najsmutniejsza historia chyba, to dramat jaki przeżyło węgierskie małżeństwo. Turystka na oczach męża spadła z Orlej Perci 200 metrów na strone Doliny Pańszczycy. Zatrzymała się na śnieżnej półce, turysta próbował pomóc żonie, lecz sam uległ kontuzji. Poszkodowana zmarła w szpitalu, mimo sprawnej akcji ratowników i lekarzy.
Dla mnie, mieszkanki Zakopanego, zabójczym szlakiem w sezonie jest już samo przejście między szanownymi wczasowiczami do sklepu i z powrotem. Na Orlą już dawno nie chadzam, zwłaszcza zimą, bowiem najadłam się już wystarczającą dawke strachu, kiedy jeszcze ruch na Perci był dwu, a może i więcej kierunkowy. Lecz przed turystami, którzy i tak pójdą na Orlą Perć, nawet i w zamieć – szlak wciąż stoi otworem!