W kolejce po Giewont
Tyle się ostatnio mówi o zapaści turystycznej pod Giewontem, jak to nam turyści na Słowacje uciekają tudzież do Białki Tatrzańskiej. Mówi się o Zakopanem jako o mieście niereformowalnym, podstarzałym jeśli idzie o atrakcje dla gości i mieszkańców także. A tu na ten przykład, od paru lat w mediach pojawiają się doniesienia o takim tłoku na szlakach i w stolicy Tatr, że doprawdy trudno uwierzyć w zbliżający się zmierzch dla wczasowiczów na owej ziemi. Najbardziej newralgiczne miejsca, gdzie tworzą się spektakularne kolejki jak po mięso w PRLu to między innymi szczyt Giewontu.
Podług raportu z zeszłego roku ( maj ) Gazety Wyborczej Giewont jest wciąż najbardziej obleganym tatrzańskim szlakiem. Słusznie zauważono na łamach, iż kolejka do wierzchołka może być groźna dla zdrowia i życia kolejkowiczów. Między innymi podczas takich incydentów, jak przepychanie się na chama do przodu i zrzucanie na innych wycieczkowiczów kamieni bądź całych głazów. Sam szczyt także jest zagrożony takowym zjawiskiem jak sznur ludzi jeden za drugim bowiem turyści są sprawcami hałasów wszelakiej maści, zadeptywania roślin i płoszenia zwierząt. Dyrekcja Tatrzańskiego Parku zastanawia się nad stałym monitoringiem ruchu turystycznego w tym miejscu, rozważa się także chwilowe zamykanie szlaków prowadzacych na Giewont, by zapobiec staniu na szczycie niczym śledź w beczce lub konserwie.
Słuszna uwaga dotyczy też krzyża, który w czasie burzy i jednocześnie tłoku na Giewoncie tudzież kolejki pod szczytem może za jednym zamachem poszkodować bądź uśmiercić naraz grupe ludzi : „Tłok na szlaku zwiększa też ryzyko wypadku, zwłaszcza podczas burzy bo krzyż umieszczony na Giewoncie ściąga rocznie nawet tysiąc piorunów”. Krzyż nie jest malutki, ma 15 metrów wysokości, jego ramie poprzeczne to 5,5 metra. Od 2005 roku krzyż jest oświetlany w rocznice śmierci Jana Pawła II. Dowodem na to, że tłum pod krzyżem to potencjalna śmierć gupowa od pioruna jest zdarzenie rodem z owego szczytu . W sierpniu 1937 roku od uderzenia piorunem giną 4 osoby, rannych zostaje 13. Ofiarami byli pielgrzymi, którzy szli na szczyt. ( Tak na marginesie - w sierpniu 1939 roku na wierzchołku Świnicy ginie caluśkie 6 osób rażonych piorunem ).
Trzy lata temu podług szacunku jakiego dokonali pracownicy TPNu na spacer po górskich szlakach wyruszało aż 33 tysiące ludzi. Sami górale drapali się po głowach i przecierali oczy ze zdumienia na widok owych tłumów. W sierpniu 2009 roku w okolicach Zakopanego było więcej gości niż w okresie sylwestrowym. Były weekendy, gdy pod Giewontem tłoczyło się prawie pół miliona ludzi. Zwiedzanie kopuły na Giewoncie odbywało się taśmowo. Po wejściu na szczyt turyści mieli tylko kilka sekund by popatrzeć na krzyż. W czasie tegoż rytuału dochodziło do awantur, przepychanek i tragedii. W sierpniu doszło do incydentu na Giewoncie, podczas którego przepychający się przez kolejkę turyści zrzucili na stojących na dole wycieczkowiczów kamienie. Jedna osoba złamała nogę. Został o wypadku powiadomiony nie tylko TOPR ale i straż parkowa oraz policja. ( Gazeta.pl Wiadomosci )
W tym sezonie letnim ( lipiec 2011 ) ”biedny” Giewont wciąż przeżywa – nawet jako „rycerz” – najazd i rozdeptywanie. Intermedia alarmują : „Tłumy w Tatrach – kolejki na Giewont. (…) Ruch na szlakach jest już tak duży, że pod wierzchołkiem Giewontu ustawiają się kolejki chętnych do wejścia na szczyt – informuje TPN”. Moja kuzynka była zmuszona zrezygnować z przyjazdu pod koniec tegoż miesiąca do Zakopanego, bowiem mogłaby spacerować tylko pod ”Śpiącym rycerzem” , zaś by wejść na szczyt musiałaby przeznaczyć caluśki urlop na stanie w „kolejce po Giewont”.




