W Tatrach śniegu mniej – śmieci więcej
Dodano: piątek, Styczeń 8, 2010
W Tatrach sypnęło śniegiem zaraz potem, jak wyjechali sylwestrowi goście. Od razu zrobiło się biało, mroźnie i czysto, bowiem śmieci leżą pod świeżo przysypanym białym puchem. Bałagan na Krupówkach został uprzątnięty parę godzin po szampańskiej zabawie – tuż nad ranem. Aktualnie pod Giewontem słychać „gawari pa ruskie”, gdyż Zakopane gości właśnie Rosjan, Ukraińców i innych sympatyków Tatr z podobnym akcentem.
Nie będzie dla nikogo odkryciem Ameryki fakt, iż zimy, także w naszych Tatrach, są coraz krótsze i łagodniejsze. Goście mają około dwa miesiące więcej do zapuszczania się w wyższe partie Tatr, bowiem wedle obliczeń klimatologów, o tyle jest krótsza zima w górach, biorąc pod uwagę ostatnie 13 lat. Cierpi na tym fauna i flora wysoko położona, częściej narażona na dewastacje przez wycieczkowiczów , a niestety te rejony geograficzne nie gwarantują szybkiej regeneracji przyrody.
Mniejsze zaspy śnieżne to oczywiście jeden z wielu dowodów na to, iż zima niedługo będzie tylko na widokówkach cieszyć. Martwią także takie zjawiska, jak coraz mniej okazały lód na Morskim Oku, które powinno być skute lodem w zimie porządnie na co najmniej 70 centymetrów, a nie jak obecnie – na ponad 50 centymetrów. Jezioro cierpi nie tylko przez zmiany w klimacie, ale i celowe zaśmiecanie. Zostawianie pamiątek na dnie Morskiego w postaci monet na pewno nie jest zjawiskiem najszczęśliwszym dla ekologii tego rejonu Tatr, bowiem monety różnej maści i różnej epoki korodują, a to owocuje emisją niklu i innych szkodników powstałych podczas tego procesu do wód jeziora.
Zaśmiecanie tego bardzo popularnego zakątka Tatr, ma też swoją historię. Były czasy, gdy odpadki ze schroniska ( bodaj lata 50te ) wrzucano wprost do jeziora, na wszelki wypadek nie zaraz przy brzegu – tu raczej wrzuca się kurtuazyjnie monety – lecz na głębinie, korzystając powiedzmy z łodzi zaopatrzonej różnorakimi odpadkami. Najlepiej prosto do przerębla, mniej podejrzane. Śmieci bardziej nowoczesne możemy podziwiać na mniejszych głębokościach. Te tajemnice Morskiego Oka zgłębili nurkowie z krakowskiego klubu, działając w porozumieniu z TPNem.
Możliwe, że kiedyś nadejdą czasy, gdy w Tatrach proporcjonalnie zaśmiecenie regionu będzie maleć do rosnących zasp śniegu w górach i Zakopanem, głównie na trasach narciarskich. Na dzień dzisiejszy rośnie liczba armatek śnieżnych pod Giewontem ale nie tylko. Alpy i kurorty nad owymi masywami też rwą włosy z głowy. Pada turystyczna branża na łeb, na szyję. Doszło do tego, że banki szwajcarskie zaprzestały udzielać kredytów na budowę tras narciarskich. Wróćmy jednak w polskie Tatry i do naśnieżania.
Ekolodzy już biją na alarm. Do uzyskania dwóch metrów sześciennych śniegu trzeba zużyć jeden metr sześcienny wody. Trzydzieści procent wody pobiera się z jezior, stawów, rzek i strumyków. Problem staje się tym poważniejszy, gdy rzecz dzieje się w czasie suszy i eksplatujących dodatkowo wodę turystów. Bagna, mokradła, naturalne stawy ze swoim ekoświatem także padają łupem śniegu żernych narciarzy, dla których trzeba produkować sztuczny śnieg.
Tak więc, serdeczny apel do spragnionych zimowych wrażeń turystów – jadąc w góry tatrzańskie zabierz ze sobą parę metrów sześciennych miejscowego śniegu, nie wrzucaj do jezior monet i puszek po piwie!