Wjechać po „pijaku” do Bystrej czy Wodogrzmotów?
Czasmi nie wiadomo – płakać czy się śmiać słuchając tudzież czytając o pijanych kierowcach na Podhalu. Niejeden zaprotestuje od razu : ” oczywiście, że płakać”. No i racja, w końcu giną ludzie przez pijanych kierowców lub lądują w szpitalu z poważnymi obrażeniami. Jednak są takie incydenty z pijanymi kierowcami w roli głównej pod Giewontem, że „koń by się uśmiał”.
Zacznijmy od bardzo inteligentnej postawy pewnego kierowcy, który sam pijany zajechał pod komende policji w Zakopanem prosząc się o restrykcje ( Marzec 2011 ). Mowa o mieszkańcu z Tarnowa, który uczył swą małżonke jeździć autem..tyle tylko, że występując w roli instruktora był pijany jak bela. Podczas omawianego zdarzenia instruował nieszczęsną żone jak pojazd zawracać, demonstrując manewr skręcił wprost na policyjny parking przy ulicy Jagielońskiej w Zakopanem. Jak relacjonuje Gazeta Krakowska, zajście obserwował oficer dyżurny na monitorze przecierając oczy ze zdziwenia. Zamknął szlaban za owym „instruktorem” czym uwięził „kierowców” wewnątrz placu. Do domu, tym razem samodzielnie prowadziła żona. Ale idźmy dalej w naszej analizie pijanych kierowców i tego czy śmiać się czy płakać ?
W kwietniu aktualnie panującego nam roku 2011 trzech mężczyzn po jakimś trunku postanowiło zwiedzić na czterech kółkach rejon Morskiego Oka. W tym celu przemierzali beztrosko odcinek drogi prowadzący nad jezioro. Niestety nad jezioro nie dojechali bowiem wcześniej zaliczyli zderzenie z barierką na moście nad Wodogrzmotami Mickiewicza cudem unikając zanurzenia się w owym razem ze swoim pojazdem ( fiat stilo ). Wszystko dzialo się ok. 9 rano. Młodzieży kierująca pojazem nie dysponowała pozwoleniem na poruszanie się samochdem na owej drodze za to dyponowała bardzo młodym wiekiem od 17 do 20 lat. Gdyby runęli do wodospadu, jak twierdzą niektórzy – TPN miałby na głowie niezły problem z zanieczyszczeniem środowiska naturalnego. Oczywiście by mogli zostać przesłuchani na komendzie policji w Zakopanem wpierw musieli wytrzeźwieć, jeden z nich uciekł, to chyba ten „najtrzeźwiejszy”.
Także w tym roku, tyle, że zimową jeszcze porą pewien Rosjanin, niekoniecznie trzeźwy o mały włos wzorem wyżej opisanych nie zanurzył się w lodowatej toni zakopiańskiego potoku Bystra. 34 letni „Sasza” jadąc toyotą postanowił zawrócić pojazd na wysokości Bulwarów Słowackiego. Odległość od skarpy wymierzył źle bowiem runął wprost do potoka Bystra. Nie zdążył jednak się utopić gdyż pomoc drogowa nadciągnęła w samą pore i biedaka wyciągnęła. Zaś policja zakopiańska dokonała reszte czynności. Turysta ze Wschodu miał we krwi prawie 2 promile alkoholu.
Na zakonczenie incydent sprzed trzech lat, rozgrywający się w samiuśkim centrum Zakopanego na słynnych Krupówkach. Jak można się próbować zabić i przy okazji pasażera pojazdu na Krupówkach? Oto sposób : rozpędzić się po „pijaku” śnieżnym skuterem i walnąć z całej siły w lampe zdobiącą deptak. Kamery monitorowały zajście a dyżurny strażnik, który owo zajście miał wątpliwą przyjemność śledzić pewno miał problem z emocjami jakie mu podówczas towarzyszyły. Pasażerka w ciężkim stanie trafiła do szpitala, zaś kierowca na izbe wytrzeźwień raczej się nadawał…Co jeszcze w owej tragi – komedi z pijanymi kierowcami lądującymi w górskich wodach ukaże się naszym oczom i uszom?…nie wiemy.




